~Sydney~
John wyszedł z mojego pokoju, a ja rzuciłam się na łóżko i wtuliłam się w
poduszkę. Już sama nie wiedziałam co się ze mną dzieje potrzebowałam
jego obecności i wsparcia ale nie potrafiłam jej zaakceptować. Wzięłam szkicownik i zaczęłam rysować. Po jakimś czasie sama nawet nie wiedząc narysowałam Johna. Popatrzyłam się na rysunek z żalem na sercu. Co jest ze mną nie tak? Dlaczego odrzucam wszystkich dookoła? Czuje się okropnie. Weszłam do pokoju Johna.
- Przepraszam - powiedziałam do chłopaka
- Nie gniewam się. -Powiedział i od razu podszedł i mnie przytulił.
- Nie wiem co się ze mną dzieje. - powiedziałam
- Będzie dobrze. Jesteś silną dziewczyną, dasz sobie z tym radę. A ja będę przy tobie.
- Dziękuje -przytuliłam się do niego
- Nie ma za co. Kocham cię i zrobię dla ciebie wszystko. Pamiętaj.
Pocałowałam go starając się zatopić w tym pocałunku wszystkie smutki i zwątpienia.
Odwzajemnił mój pocałunek i przytulił mnie trochę mocniej.
Odsunęłam się od niego i usiadłam na łóżku.
- Trochę lepiej się czuje - uśmiechnęłam się do niego.
- Cieszę się. -Powiedział z uśmiechem na ustach i usiadł obok mnie.
Zarzuciłam nogi na jego kolana i przytuliłam się do niego.
Obejmował mnie, uśmiechając się delikatnie.
- Wiesz co? Stęskniłam się za wami - powiedziałam
- My za tobą też kochanie.
Pocałowałam go tym razem mocniej niż wcześniej.
Odwzajemnił pocałunek... A ja położyłam ręcę na jego plecach i zaczęłam wtapiać się w jego objęcia jednocześnie nie przerywając pocałunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz